poniedziałek, 22 czerwca 2015

Moje dziecko, to nie wszystkie inne. Czyli podwórkowe porównywarki.




Post dziś nie będzie zaliczał się do tych jakże miłych, słodkich i w ogóle tych łał...
Matką jestem od niedawna, ale zdążyłam już poznać tą drugą stronę macierzyństwa. Nieprzespane noce, i zmęczenie.
Jednak nic mnie tak nie irytuje jak, podwórkowa porównywarka dzieci. Ciut nie google albo firefox. O co im chodzi?
Jak coś potrzeba, zapytać po ludzku poradzić się, to patrzą jak na UFO albo mówią swoje wielkie mądrości, które może jeszcze powinnam zapisać w księdze i ołtarzyk im zrobić. Jeżeli matka pyta: " jak myślisz burak gotowany, czy smażony?" to chyba chce usłyszeć konkret odpowiedź, a nie od razu cały wywód na ten temat.
Inaczej sprawa się ma z dziećmi i ich...możliwościami?



Wychowanie dziecka, to nie jest ten cholerny wyścig szczurów, bo Jaś ma inne predyspozycje, a Zosia inne! Rodzice zapominają że jedno dziecko szybciej zacznie siadać, inne szybciej zacznie wyrazy składać w piękne zdania.Jedne lubią biegać po podwórku całymi dniami, a inne wolą układać puzzle w domu.NIE MA dzieci gorszych i lepszych. Każde dziecko rozwija się w swoim tempie.Dzieciaki są różne, i tyle.
Największy zbiór dzieci Naj, jest na placach zabaw, gdy znudzone siedzeniem w domu matki wyjdą i mówią że ich milusiński jest najlepszy, i zaczyna się przekrzykiwanie które co lepiej robi. Bo jej dziecko już mówi, śpiewa, czyta, skacze, a Twoje dopiero chodzi..Bo Zosi, Ani, Kasi mały to już sam jje a wy dopiero od cyca odstawiacie.. No O co Chodzi??! A w ogóle najwięcej do powiedzenia ma córka, siostry, męża, matki, brata, ojca siostry i to w dodatku ta bezdzietna ale ona przecież obserwuje i widzi.(!)
Jeżeli biegam za synem gdy on uczy się chodzić, podtrzymuję, to biegam Ja nie Ty, i raczej brzydko mówiąc nic Ci do tego, i cieszę się ogromnie że Twój w wieku 10 miesięcy już biegał, super! Jednak ja swojemu pozwolę rozwijać się w swoim tempie.
Razem z Nim będę uczyć się życia na nowo, bez tego przepychu, bo moje jest Naj. 
Niech Moje dziecko pozostanie sobą, niech w swoim tempie się uczy i rozwija. 
Nie robię tu żadnego wylewu żalu, złości, po prostu nie lubię przechwałek. 
Dowartościować dziecko ale i o wszem ale nie wynosić go ponad góry. 
Potem się dziwią skąd ten nacyzm, skąd  ta zawiść wśród dzieci, skąd wytykanie..



Nie siadam z matkami na ławce, ja biegam razem z dzieckiem, ja się z nim bawię i pokazuję mu świat. Bo nie sztuką jest usiąść i wychwalać, sztuką jest wspólnie spędzić te 5 minut. My pozostaniemy sobą, i niech świat mówi co chce, Nas wychwalanki nie dotyczą, bo ja chyba naprawdę jestem z kosmosu :)! Amen
A jak to u Was jest? spotykacie się z porównywaniem dzieci na piaskownicy? Jak reagujecie gdy ktoś porównuje Wasze dziecko do innego?

2 komentarze:

  1. Porownywania leca faktycznie caly czas ale ja mysle ze te matki nie chca zle ona sa zwyczajnie tam dumne ze swoich dzieci ,ze musza i tym mowic.Mysle,ze jest cos w naszej naturze,ze musimy byc naj naj naj;)

    OdpowiedzUsuń
  2. tak nie są złe;) ale gdy matki się przekrzykują w tych zachwalaniach to aż się słuchać nie chce:)

    OdpowiedzUsuń