Ostatnio dzieje się sporo w moim życiu, Filipa odstawiamy od cyca, być może nowa praca za co trzymam kciuki!
Jednak największe wrażenie zrobiła na mnie rozmowa z kobietą, nie znam jej nawet nie wiem jak ma na imię.
Czekając na ławce przysiadła się do mnie piękna, zadbana Pani około 40(?) nie mam pojęcia. Usiadła obok mnie, ale usiadła tak jakby miała zaraz ducha wyzionąć, po chwili zaczęły płynąć łzy, jej zadbane dłonie z pięknym manicur-em hybrydowym zaczęły bez celu dotykać głowy...
Zapytałam czy coś się stało, czy mogę pomóc jej jakoś...nie spodziewałam się takiej odpowiedzi..
Kobieta jednym tchem opowiedziała mi swoją historię, o mężu i jego kochance.. opowiadała z takim żalem, że serce pękało. Nie potrafiłam wypowiedzieć słowa, patrzyłam na nią i nie dowierzałam w to co słyszałam!
Byli małżeństwem 15 lat, mają dwie córki, raz zdarzyło mu się zdradzić, był to czas w którym przechodzili kryzys, ciężkie czasy, zdrada była odskocznią. Jednak wrócił do żony, ona go przyjęła dla dobra dzieci, ale już nic nie było takie same. Nie potrafiła się wtulić w jego ramiona, nie potrafiła być z nim już tak blisko, każdej nocy gdy kładli się spać, ona czuła zapach innej kobiety, wyobrażała sobie jak on dosłownie bzyka jakąś lalunię, która wycyckała go z kasy. Mimo to, mimo własnego cierpienia i upokorzenia dla dobra dzieci pozwoliła mu wrócić. Gdy już zaczęło być normalnie, pogodziła się ze zdradą, zaczęła wybaczać..otrzymała mms-a może kilka... nie wiem... wiem tylko, że otrzymała foty! jak on zabawia się...z inną! Nie mówiąc nic odeszła, zabrała dzieci, i po tygodniu gdy emocje opadły zaczął się jej dramat i cierpienie! Patrzy na siebie w lustro i pyta " co jest nie tak!?"
Normalnie bym jej odpowiedziała, ze z nią jest wszystko w porządku,jest piękna, zadbana, jak dla mnie mogłaby być ideałem kobiety!
Jestem kobietą, jestem matką i jestem żoną, nie jestem w stanie wyobrazić sobie co czuje ta cierpiąca .
Ale wiecie co jest najgorsze? Że te "kochanki" są teraz wszędzie! Świat się stał polem do bitwy w każdym słowa znaczeniu, w pracy, siłowni,plaży ale i w sferze rodziny i seksu.
Poprzewracało się ludziom w tyłkach, myślą że im wszystko wolno, bo przecież człowiek ma prawo być szczęśliwy. Spotyka się , że małżeństwo jest tylko na papierze, takie związki nie mają racji bytu, nie przetrwają próby czasu. Ale co z tymi rodzinami gdzie jest miłość, szczęście a wkradło się po prostu zmęczenie i monotonia?
Jak ta złodziejka cudzego szczęścia może spać spokojnie? jak może zabierać dzieciom ojca? jak może burzyć ich cały świat?
Gardzę kobietami, które nie zwracają uwagi czy facet jest zajęty, czy ma rodzinę.
Przyszły czasy że dzieci wychowuje się na egoistów, masz być silnym człowiekiem, i niezależnym.
Tak wszystko spoko tylko jeżeli swojego szczęścia nie budujemy na nieszczęściu innych tym bardziej dzieci!
Nie będę nikogo wytykać sani piętnować ale gardzę ludźmi którzy odbierają szczęście innym.
Marzy Ci się facet zajęty, z dziećmi a nawet bez dzieci a w związku? Idź i zapytaj jego zonę/partnerkę czy są szczęśliwi, jak im się żyje.. ma dzieci? Idź i je zapytaj czy kochają tatusia...
Wybaczyć dla dzieci? dla ich dobra? Mówi się, że szczęśliwi rodzice to szczęśliwe dzieci, osobiście nie potrafiłabym wybaczyć zdrady ze względu na dziecko..
Wybaczyć dla dzieci? dla ich dobra? Mówi się, że szczęśliwi rodzice to szczęśliwe dzieci, osobiście nie potrafiłabym wybaczyć zdrady ze względu na dziecko..
Moje stanowisko jest jasne, nie dla tych bezuczuciowych osób, nie dla wybaczania zdrady, bo to że zdradził to sprawa indywidualna, świadoma decyzja, tak sam zadecydował, że zdradzi!
Więc po co wybaczać?
Nie potrafiłabym unieść ciężaru zdrady, i nie chciałabym tego doświadczyć, bo moja rodzina jest moją świętością, będę tego broniła, ale jeżeli on zrobi skok w bok, to nie ma do czego wracać...
Skok w bok? to idź skocz na bungee, gwarantuje lepsze przeżycie a i milsze wspomnienia...Niezależnie od statusu małżeństwo czy para, z dziećmi czy bez.. zdrada dla osoby zdradzonej to ciężkie przeżycie, po którym ciężko jest się podnieść, i funkcjonować bez obaw, że znów zdradzi...
A Wy jaki macie stosunek do zdrady? Wybaczylibyście?



Zero wybaczenia z mojej strony... Jestem zbyt dumna, by wybaczyć zdradę, nawet dla "dobra dziecka". Mam jednak nadzieję, że nie będę musiała się w takiej sytuacji znaleźć.
OdpowiedzUsuńpopieram, zero wybaczenia...!
UsuńNie wybaczyłam, bo ostrzegałam, że nie wybaczę. Wyrzuciłam z domu i z życia, gdy teściowa przy dziecku poprosiła, abym przyjeła jej syna spowrotem, wyszłam z trzaskiem drzwiami. Te kobiety to były nasze sąsiadki, moje koleżanki, jego znajome, które przy mnie zawsze ośmieszał. One doskonale wiedziały, że ma narzeczoną i malutkie dziecko, ale kurestwo w krwi wygrywa z moralnością. Pokazałam mu jak rozprawiam się z niewiernym narzedzonym i jego "koleżankami". Wszystkie pożałowały, że pozwoliły mu robić sobie nagie zdjęcia...
OdpowiedzUsuńJesteś dzielną kobietą! Mam nadzieję, że już lepiej dzieje się w Twoim życiu, a fałszywe koleżanki/ znajome to najgorsze co może spotkać człowieka!
Usuń