Wychować synka na porządnego faceta, który będzie pomocny swojej żonie/partnerce? Tak to jest wyzwanie. To jakim mężczyzną w przyszłości będzie Nasz syn, zależy tylko od Nas i od tego jak go wychowamy.
Mówią, że po części ma tez wpływ to jak mąż zachowuje się wobec swojej żony. Dziecko poprzez obserwację, uczy się zachowania wobec kobiety.
Dlatego tak bardzo ważna jest na początek rozmowa partnerów, którzy mają dziecko. Ustalenie zasad w życiu rodzinnym, obowiązków. Dziecko musi mieć dobry przykład idący z góry!
Tylko co zrobić, gdy ojciec dziecka nie jest chętny na współpracę? No cóż, w takiej sytuacji, wychowanie syna na mężczyznę odpowiedzialnego jest tylko w rękach mamy. Warto jest dołożyć wszelkich starań by syn nie był w przyszłości dużym chłopcem " weź mi zrób, weź ugotuj, weź no weź!"
Od samego początku wychowania dziecka uczysz Go szacunku do rzeczy, za które płacimy pieniądze, uczysz szacunku do zwierząt- bo to także życie, i ma uczucia. Co najważniejsze uczysz syna szacunku do drugiej osoby.
Kiedyś moja babcia mówiła do mnie: " obserwuj faceta, bo stwierdzisz jakim jest mężczyzną w zależności od tego jak traktuje swoją matkę. "Zgodzę się z babcią w 100%!!
Warto od samego początku uczyć dziecka poszanowania do kobiety- matki i kobiety- człowieka. Jeżeli chcemy uczyć szacunku, to okazujmy go wobec dziecka. Dziecko dopiero z czasem zrozumie co to jest, będzie wiedział że poprzez uszanowanie akceptujemy i cenimy obecność wybranki w życiu. To matka jest pierwszą kobietą w życiu syna, i warto na sobie uczyć go szacunku do kobiet. Dziecko tą ważną cechę do drugiej osoby wyniesie z domu.
Żadna z Nas nie lubi skarpetek rzuconych w kąt. Ja nie lubię jak mój mąż zostawia je na lewej stronie, zwinięte w kuleczkę... o jeju!! trzymajcie mnie.
Wyobrażacie sobie chwilę gdy wysprzątałyście cały dom, kuchnia lśni w łazience pachnie jest pięknie!! Wraca On, mężowaty, i nagle tam bluza rzucona, tu spodnie położone, kubek po herbacie odstawiony gdzieś, ups! tu masełko upadło i oczywiście nie wytarte, a bułeczkę jak kroił to tak jakby chciał ptaszka nakarmić...! Najadł się, podniósł kuperek i poszedł... a Ty siedź i patrz na to co się dzieje...
Siedząc tak i patrząc na partnera, ojca Naszych dzieci... zastanawiasz się czy włożenie ubrań do kosza to taka ciężka czynność, a posprzątanie po sobie w kuchni to wyższy poziom tzw. hard level. Bałaganiarstwo doprowadza Nas do szału. Dzieje się tak właśnie dlatego, ze w domu Naszego dorosłego mężczyzny czynności porządkowe wykonywały kobiety. Często spotykam się z tym, że pomoc dziecka przy sprzątaniu jest określana jako wykorzystywanie. I tu pada moje pytanie.. że co!? Przecież ucząc dziecko sprzątania, choćby po sobie nie jest niczym złym. Ba! śmiem twierdzić, że wyjdzie mu to na dobre! Wpajać mu pomoc przy gotowaniu, sprzątaniu czy praniu, niech dzieć wie że to żaden kosmos. Niech taka mała pomoc stanie się nawykiem takim jak mycie zębów.
Podobnie jest z zajęciami domowymi, pokazujmy dziecku, uczmy je ale nie wyręczajmy. Warto zaopatrzyć małego ciekawskiego odkrywcę w zestaw do majsterkowania dla najmłodszych. Umiejętność poradzenia sobie z czynnościami domowymi punktuje w przyszłości. Fakt teraz widok kobiety z wkrętarką nikogo już nie dziwi, ale nie da się ukryć, że zaradny mężczyzna w domu to wielki skarb.
Ostatnią sprawą jaką chciałabym poruszyć jest okazywanie sobie uczuć. Świat teraz goni do przodu, bardzo często domownicy mijają się w drzwiach, a kolacja czy śniadanie jest spożywane oddzielnie. Wszyscy potrzebujemy okazywania uczuć zaczynając od zwykłego uśmiechu a kończąc na zbliżeniu i miłym słowie. Tych jakże zwykłych czynności trzeba uczyć od samego początku ,to czynności które bezwarunkowo wynosi się z domu. Jeżeli My rodzice nie potrafimy powiedzieć dziecku Kocham cię, wtedy nasz milusiński nie nauczy się w prosty sposób wyrazić to co czuje. Nie ma co ukrywać, miło jest usłyszeć te magiczne słowa. Każdy z Nas wie, że okazywanie uczuć sprawia że czujemy się pewnie w związku, bez tych prostych i jakże miłych czynności nie wiedzielibyśmy w jakim miejscu w związku jesteśmy. To Nasz dom, Nasza oaza spokoju, szczęścia jest dla dziecka w pewnym sensie szkołą uczuć. To w rodzinie w której się wychowujemy "chwytamy", "siąkniemy" pewną bazę, a życie w związku uzupełnia to co już mamy.
Przed Nami długa droga, Filip ma dopiero 13 miesięcy. Na pewno będziemy uczyć go bycia empatycznym , będziemy uczuć go poczucia własnej godności, zrobimy co w Naszej mocy by był dobrym człowiekiem potrafiącym wyrazić swoje uczucia. Postaramy się dopilnować by był mężczyzną, który będzie potrafił poradzić sobie w życiu. Za 30 lat okaże się, czy zdaliśmy egzamin z rodzicielstwa. Zdam Wam relację jak Nam poszło.



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz